Po długiej przerwie w blogowaniu zamierzam w końcu odrobić zaległości. Ślub Anastazji i Mariusza był ślubem dosyć spontanicznym, przynajmniej dla mnie. Nastia zadzwoniła do mnie w niedzielę a we wtorek już było wesele. Cóż, jak widać spontaniczność też wychodzi dobrze. Podziwiam tylko zdolności organizacyjne młodych bo sala była pełna a goście międzynarodowi. Chciałem podziękować tej parze za wytrwałość, cierpliwość i to że nie kryli uczuć, bawiliśmy się fotografując.


Atmosfera w kościele była niesamowita. Nastia i Mariusz weseli, uśmiechnięci i rozbawieni, w tle niesamowity zespół, który wprowadził w zwykłą mszę bardzo dużo dobrego i szybkiego rytmu oraz pozytywnej energii.










































Pewnie, w ogóle bezstresowa para, szczególnie Nastia. Myślę, że duży wpływ na nastrój miał też zespół, który śpiewał na mszy. Rzadko kiedy zdarza się taka wesoła atmosfera w kościele.
haha!
no nie moge sie napatrzec!
najlepsze jest to zdjecie, na ktorym Anastasia pokazuje pierscionek, to czarno biale, przy oltarzu, cos w stylu „teraz go mam, juz nie ucieknie”
haha,
SUPER!!!!!!
no po prostu Super!!!!
no a ze widac w tle, ze Mariusz tez usmiechniety, to jeszcze lepiej!
Aha..
i w koncu jakas kobieta, ktora nie miala tipsow na weselu swoim !!!!!!!!!!!!
Oni pewnie byli zajebisci!
Od razu widac ze atmosfera w kosciele byla super!
Normalnie bujaka to wesele, zero stresu widac
Jak to teraz czytacie:
Super!
Tak powinno byc!