Kasia + Kuba awiacyjnie

Dzień zaczął się lekkim deszczem ale zanim zdążyłem dojechać było już sucho. Tego dnia nauczyłem się, że trzeba adres dogadywać wcześniej i dopytywać dokładnie o dojazd ponieważ zdarzają się takie miejsca gdzie budują nowe drogi i trzeba dojeżdżać różnymi bezdrożami, GPS pokazuje dom a w jego miejscu jest szczere pole, telefonu nikt nie odbiera a zegar tyka. Na szczęście zdążyłem w samą porę, dzięki uczynnym sąsiadom, i ich ubiorowi, który szczególnie zwrócił moją uwagę. Dalej wszystko toczyło się już idealnie z planem a zabawa była tak przyjemna, że sam żałowałem kiedy nadeszły oczepiny. Niestety każde wesele kiedyś się kończy na szczęście mieliśmy okazję spędzić trochę czasu w plenerze a było naprawdę ciekawie. Zapraszam a Kasi i Kubie dziękuję za świetnie spędzony czas i zabawę oraz zaufanie.

brak komentarzy
Komentarz

Twój email nie będzie nigdy upubliczniany ani wykorzystywany. Wymagane pola są odznaczone. *