Marta+Tomek i zimny październikowy deszcz

Marta i Tomek, cóż mogę powiedzieć, taka para to marzenie każdego fotografa. Marta wulkan pozytywnej energii i nigdy nie schodzący uśmiech na twarzy a Tomek, jak to w porządnym małżeństwie, zupełna odwrotność, czyli oaza spokoju i cierpliwości. Wesele odbyło się w ostatnią sobotę października i jak widać lało jak z cebra. W połowie drogi do Marty złapałem gumę i zmokłem jak pies. Cóż, bywa i tak 🙂 Nikomu z nas nie popsuło to dnia. Sesja plenerowa już nie długo!

brak komentarzy
Komentarz

Twój email nie będzie nigdy upubliczniany ani wykorzystywany. Wymagane pola są odznaczone. *