Ola + Adam bardzo multinarodowościowo

W drzwiach przywitały mnie piękne panie widoczne na zdjęciu 3. Następnie przybiegła reszta rodziny, która zaczęła ze mną dyskutować w zupełnie nieidentyfikowalnym dla mnie języku. Dalej było już łatwiej, jedynie troszkę niemieckiego i włoskiego 😉 Niemniej jednak dało się odczuć zupełnie inny, nowy dla mnie klimat całego wesela. Dzięki Oli, Adamowi i ich rodzicom na weselu mogłem się czuć dokładnie tak jak byśmy znali się już całe lata. Tak dobrze nie czuję się nawet na weselach w mojej rodzinie. Skończmy o mnie i popatrzmy na nich…

Tak, to właśnie oni przywitali mnie w drzwiach. Wyobrażacie sobie moją mine 🙂

Tak, tutaj nie było tak łatwo. Nie wystarczyło rzucić kasy na tacę…

Zazwyczaj w tym momencie wszystkim kończy się czas i jest panika a tutaj… Mega spokojnie.

Nawet sprzątanie szkła na sportowo.

I ten taniec, aż jeden z aparatów mi wypadł 🙂

brak komentarzy
Komentarz

Twój email nie będzie nigdy upubliczniany ani wykorzystywany. Wymagane pola są odznaczone. *